W tym dziale prześwietlamy dla Was warte polecenia powieści kryminalne.
Rakiety, systemy radiolokacyjne, wojna wywiadów, widmo wybuchu wojny jądrowej, a w środku tej zawieruchy niepozorny radiotelegrafista z Leszna. Pułkownik Kukliński nie był jedynym amerykańskim szpiegiem w Ludowym Wojsku Polskim. Postać mało znanego w literaturze przedmiotu sierżanta sztabowego Zenona Celegrata to dla amatorów współczesnej historii Polski bardzo ciekawy temat. Dobrze, że duet poznańskich pasjonatów historii postanowił go popularyzować.
Norweska literatura kryminalna może się pochwalić nie tylko Jo Nesbø, Anne Holt czy Thomasem Engerem. W czołówce tamtejszych pisarzy zajmujących się literaturą gatunkową plasuje się również Jørn Lier Horst. Polscy czytelnicy mogą poznać jego twórczość dzięki wydawnictwu Smak Słowa. Tak na marginesie, sopocki wydawca ma nosa do niezłych norweskich autorów - opublikował chociażby Śnieg przykryje śnieg Leviego Henriksena.
To pierwsza część czterotomowej serii przygód byłego policjanta, prywatnego detektywa Jacksona Brodiego. Kate Atkinson już w Zagadkach przeszłości prezentuje czytelnikom cechy charakterystyczne swojej twórczości, to jest ironiczny humor, lekkość stylu, świetnie zarysowane postacie i wielowątkową intrygę z nieoczywistymi rozwiązaniami. A każdy kolejny tytuł cyklu zdaje się być lepszym od poprzedniego.
Tomasz Konatkowski długo kazał nam czekać na czwartą część swojego kryminalnego cyklu zapoczątkowanego jeszcze w 2007 roku Przystankiem śmierć. Warto było jednak zachować cierpliwość, bo kolejny tom przygód nadkomisarza Adama Nowaka to jak spotkanie po latach ze starym dobrym znajomym.
Na polskim rynku wydawniczym zapanowała nowa moda, zgodnie z którą po pióra sięgają kolejni oficerowie służb specjalnych. W poczet literatów ze szpiegowską przeszłością dołączył ostatnio płk Piotr Wroński. Zadebiutował powieścią z kluczem traktującą o brudnych sprawach dogorywającej komuny w najweselszym baraku obozu demoludów, jak nazywano Polskę.
Niemal po jedenastu latach od śmierci Stiega Larssona na księgarskie półki trafiła czwarta część kultowej już trylogii Millennium. Przeciwnicy zlecenia przez szwedzkie wydawnictwo Norstedts Davidowi Lagercrantzowi napisania kontynuacji grzmią. No bo przecież autor nie żyje i – argumentują - nie godzi się wykorzystywać spuścizny Larssona bez jego zgody do zarabiania pieniędzy. Krytycy upierają się, że to już nie będzie to samo. A tymczasem Co nas nie zabije okazuje się być przyzwoitą powieścią sensacyjną, na kartach której możemy spotkać naszych starych dobrych znajomych.
Na takie chwile każdy czytelnik czeka z utęsknieniem. Otwierasz książkę, bierzesz się za czytanie i już jej nie odkładasz, dopóki nie skończysz. A jak już skończysz, koniecznie chcesz przeczytać wszystkie inne powieści tej autorki bądź autora. Podczas lektury co chwilę to uśmiechasz się pod nosem, to pomrukujesz z zadowolenia, gadasz sam do siebie, przyznając rację pisarzowi lub zadziwiając się nad trafnością czy błyskotliwością jego spostrzeżeń. I taka właśnie jest powieść Kate Atkinson, Kiedy nadejdą dobre wieści?
Po Moskwie, Meksyku i Barcelonie przyszedł czas na Tel Awiw i jego mroczne zakątki, które w swoich opowiadaniach opisują znakomici izraelscy pisarze. Autorzy antologii wydanej pod redakcją Edgara Kereta i Asafa Gawrona z założenia mieli łatwiejsze zadanie niż ich koledzy po piórze z innych państw. Wszak w Tel Awiwie wciąż wrze od konfliktów narodowościowych i religijnych, historia toczy się tu i teraz. Cześć twórców wykorzystuje ową burzliwą sytuację geopolityczną jako idealne tło dla swojej prozy w klimacie noir.
To już drugi tom tetralogii, za sprawą której Katarzyna Bonda podbija polski rynek czytelniczy. Tym razem autorka umiejscowiła akcję książki w swoich rodzinnych stronach, konkretnie w Hajnówce. Sięgnęła do krwawych wydarzeń, które miały tam miejsce tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej, prezentując czytelnikowi powieść kryminalną z szeroko zarysowanym tłem historycznym.
1990 rok, Warszawa. Potężny jumbo jet izraelskich linii lotniczych El-Al ląduje pod osłoną nocy na Okęciu. Na płycie lotniska wita go szczególna asysta - snajperzy rozstawieni na dachach hangarów, uzbrojeni po zęby komandosi GROM-u i oficerowie izraelskich służb specjalnych. Wzdłuż pasa startowego krąży transporter opancerzony, a w powietrzu policyjny śmigłowiec. Za płotem lotniska z mercedesów na dyplomatycznych rejestracjach sytuację obserwują arabscy szpiedzy. Brzmi jak fragment powieść Johna le Carre`a? A to kulisy tajnej operacji „Most”, zaczerpnięte z książki o tym samym tytule.